BRACTWO NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU
W JANKOWICACH RYBNICKICH
Ks. Tomasz Kocjan
Jankowice Rybnickie to niewielka miejscowość położona kilka kilometrów na południe od Rybnika. W okresie, którego dotyczy niniejsze opracowanie, należała do parafii rybnickiej, która wchodziła w skład archiprezbiteratu żorskiego w diecezji wrocławskiej. Jej położenie jak i niewielka liczba mieszkańców powodowały, że była jedną z wielu podobnych sobie wiosek na ziemi rybnickiej. To, co wyróżniało Jankowice i powodowało, że wieś ta była jedną z bardziej znanych w okolicy, było istniejące tam Bractwo Najświętszego Sakramentu. Na jego powstanie miały wpływ różne okoliczności, a także konkretne osoby, które zostaną poniżej przedstawione.
OKOLICZNOŚCI POWSTANIA BRACTWA
Bractwa, zarówno miejskie, jak i wiejskie, powstawały najczęściej przy kościołach parafialnych lub klasztorach, gdzie gromadzili się wierni będący potencjalnymi ich członkami. Może więc dziwić fakt, że w Jankowicach utworzono Bractwo przy położonym z dala od miasta niewielkim kościele, który nie stanowił samodzielnej parafii. Wpływ na powstanie tej wspólnoty w tym właśnie miejscu miało kilka czynników. Ze względu na niewielką ilość dokumentów źródłowych związanych bezpośrednio z samym Bractwem, jego genezę trzeba wyprowadzić częściowo z ogólnej sytuacji Kościoła i wspólnot brackich w tym okresie. Powstawanie bractw w XVII wieku było wynikiem walki Kościoła katolickiego ze zwolennikami Reformacji i stanowiło jeden z elementów ruchu kontrreformacyjnego. Szczególne zadanie miały do spełnienia bractwa Najświętszego Sakramentu, szerzące kult Eucharystii . Pod tym względem jankowickie Bractwo było jedną z wielu tego typu wspólnot. Jego wyjątkowa sytuacja natomiast była związana z bezpośrednimi przyczynami jego powstania, które, tylko częściowo potwierdzone w źródłach, wynikały z pobożności ludowej i przekazywanego drogą ustną podania.
Kult Eucharystii
Szczególny szacunek dla Najświętszego Sakramentu istniał od pierwszych wieków chrześcijaństwa, przez dłuższy czas pozostawał jednak spontaniczny i prywatny. Jego trwałość i rozszerzanie się w całym Kościele doprowadziło do wprowadzenia uroczystości Bożego Ciała. Uczynił to papież Urban IV bullą Transiturus z 11 sierpnia 1246 roku, a z biegiem lat Stolica Apostolska nadała liczne odpusty związane z tą uroczystością . Prawie od początku była ona związana z procesją teoforyczną, do której używano najpierw szklanych relikwiarzy, a później monstrancji, by ukazać Ciało Pańskie wiernym. Zaczęto także w sposób szczególny troszczyć się o godne przechowywanie Najświętszego Sakramentu, wprowadzając tabernakula, obok których zapalano świece lub lampy olejne.
Rozwój kultu Eucharystii nie wpłynął na częstsze przyjmowanie przez wiernych komunii świętej, która przestała łączyć się z mszą świętą. Zalecenia, by przynajmniej kilka razy do roku w pełni uczestniczyć w Eucharystii, nie były respektowane, dlatego Sobór Lateraneński IV zminimalizował wymagania do jednokrotnego przyjęcia komunii w ciągu roku. Przeciwny tej praktyce czeski reformator Jan Hus zachęcał do częstej komunii świętej, podkreślając, że powinna być przyjmowana pod dwoma postaciami. Rozwój kultu Eucharystii w Kościele katolickim nie poszedł w tym kierunku. Na Soborze w Konstancji w 1415 roku zabroniono udzielania wiernym świeckim komunii pod dwoma postaciami.
Pobożność eucharystyczna oraz upowszechnianie się święta Bożego Ciała przyczyniły się do zakładania bractw czczących w sposób szczególny tę tajemnicę. W diecezji wrocławskiej zaczęły one powstawać w XIV wieku, kiedy coraz częstszą praktyką były czwartkowe msze połączone z wystawieniem i z procesjami teoforycznymi. Brały w nich udział tłumy wiernych, a szczególne miejsce miały bractwa Bożego Ciała i uczniowie szkół parafialnych śpiewający antyfony eucharystyczne. Nabożeństwa te tak szybko się rozpowszechniły, że synod diecezjalny w 1410 roku musiał ograniczyć związane z nimi przywileje, a w 1451 roku biskup Piotr Nowak polecił aby procesja teoforyczna odbywała się jedynie w uroczystość Bożego Ciała i w jej oktawie.
Starania duchowieństwa o przyciągnięcie wiernych na mszę świętą przez wprowadzanie coraz bardziej atrakcyjnych form jej sprawowania rodziły różne nadużycia. Mnożono liczbę odprawianych Eucharystii, zwłaszcza tzw. cichych mszy, fundowanych przez bractwa, rodziny czy pojedyncze osoby. Przedłużano moment podniesienia, a w tym czasie odmawiano modlitwy, m.in. o ochronienie Kościoła przed nieprzyjaciółmi. Organizowano uroczyste procesje z wiatykiem do chorych, do udziału w których – poprzez stypendia i odpusty – zachęcano wiernych. Prowadziło to do rozbudzenia kultu Eucharystii, ale też u sporej liczby wiernych – do niemal magicznego traktowania Najświętszego Sakramentu.
Kult Eucharystii w takim kształcie został zanegowany przez Marcina Lutra i innych reformatorów. Podkreślali oni, że Eucharystię należy spożywać, a nie adorować; odrzucali wszelki jej kult poza Wieczerzą Pańską, a więc adorację i procesje Bożego Ciała; zabobonem nazywali przyklękanie przed Najświętszym Sakramentem . W odpowiedzi na te zarzuty Sobór Trydencki sformułował naukę Kościoła katolickiego na temat Eucharystii, podkreślając na pierwszym miejscu realną obecność Chrystusa, później akcentując komunię świętą jako pokarm dla duszy, a dopiero na końcu mszę jako ofiarę. Na tej podstawie ukształtowała się pobożność wiernych akcentująca przede wszystkim potrzebę adoracji. Uczestniczyli oni w Eucharystii, ale najczęściej w tym celu, by po przeistoczeniu adorować Najświętszy Sakrament. Dla celów adoracji, udzielania komunii poza mszą świętą i zanoszenia jej chorym Sobór zalecał przechowywanie Najświętszego Sakramentu w odpowiednio do tego przystosowanych tabernakulach, przed którymi miała się dniem i nocą palić lampka. W diecezji wrocławskiej te postanowienia Soboru wprowadzono na synodzie w 1592 roku . Także na tym synodzie biskup Andrzej Jerin, dążący do odzyskania wiernych dla Kościoła Katolickiego, stosując się do uchwał soborowych, zalecał ożywienie kultu religijnego, poprawę obyczajów i częstsze przystępowanie do komunii świętej.
Odnowa potrydencka była realizowana poprzez synody, pracę duszpasterską duchowieństwa – zarówno diecezjalnego jak i zakonnego (zwłaszcza jezuitów), ale także poprzez wizytacje poszczególnych parafii. Choć proces ten postępował powoli, przynosił rezultaty . Wizytatorzy, kontrolując sposób wprowadzania uchwał soborowych w życie, szczególną uwagę zwracali na przechowywanie Najświętszego Sakramentu, a także na sposób jego przyjmowania, zobowiązując wiernych do zachowywania postu eucharystycznego. Protokoły z poszczególnych wizytacji zawierały opisy tabernakulów i cyboriów, lub podkreślały brak odpowiednich naczyń, zwłaszcza monstrancji, a także brak Najświętszego Sakramentu w niektórych parafiach. Zwracano uwagę na odbywające się w poszczególnych parafiach uroczyste procesje, czy to przy okazji świąt, czy z wiatykiem do chorego, jak również na działające bractwa i kongregacje.
W archiprezbiteracie żorskim kolejni wizytatorzy, zarówno w 1679, 1688, jak też w 1719 roku, podkreślali szczególny kult Eucharystii przy kościele w Jankowicach, wspominając istniejące tam bractwo. W żadnej innej okolicznej parafii nie znalazła się podobna wzmianka, dlatego pod tym względem kościół jankowicki był wyjątkowy, szczególnie na tle całego archiprezbiteratu żorskiego.
Kult Eucharystii propagowany w całym Kościele, zwłaszcza w tym okresie, jak i rozbudzona w wiernych potrzeba adoracji, przyczyniły się do powstania Bractwa Najświętszego Sakramentu w Jankowicach. Były to jednak okoliczności tylko w pewnym stopniu sprzyjające utworzeniu Bractwa. Mimo tych okoliczności i istniejącego powszechnie kultu Eucharystii w żadnej z okolicznych miejscowości podobne bractwo nie powstało. Warto przy tym podkreślić, że miejsca związane z kultem Najświętszego Sakramentu stanowiły niewielki procent wśród kościołów brackich i sanktuariów, poświęconych w większości Matce Boskiej lub świętym. Na tej podstawie można więc stwierdzić, że kult Eucharystii nie był wystarczającym powodem do utworzenia tego typu bractwa.
Wpływ pobożności ludowej
Przyczyną powstawania bractw eucharystycznych była w wielu przypadkach pobożność ludowa, pobudzana opisami cudów eucharystycznych. Opowiadali o nich ludowi kaznodzieje, umacniając w ten sposób wiarę w tajemnicę Najświętszego Sakramentu. Dość często z miejscami, gdzie żywy był kult Eucharystii, związane były wydarzenia uznane za cudowne – potwierdzone dokumentami lub legendarne.
Najbardziej znanym i najlepiej udokumentowanym przykładem jest historia powstania kościoła Bożego Ciała w Poznaniu. Jako pierwszy opisał ją kronikarz polski Jan Długosz. Kult zrodził się tam po wydarzeniach z 1399 roku, kiedy to przekupiona przez Żydów wdowa wykradła z tabernakulum trzy konsekrowane hostie, które Żydzi sprofanowali, kłując je nożami. Nie chcąc żeby sprawa wyszła na jaw, próbowali je spalić, utopić, a w końcu zakopali je poza miastem. Kilka dni później hostie, unosząc się nad tym miejscem, ukazały się pastuszkowi i w taki sposób zostały odnalezione. Wydarzeniom tym towarzyszyły cudowne uzdrowienia. Bardzo szybko rozwinął się wśród wiernych szczególny kult Eucharystii, a w miejscu odnalezienia hostii zbudowano drewnianą kapliczkę. W 1406 roku, ze względu na dużą ilość pielgrzymów, których kaplica nie mogła już pomieścić, król Władysław Jagiełło kazał na jej miejscu zbudować większy kościół pod wezwaniem Bożego Ciała, a obok kościoła klasztor.
Również z Żydami związana jest geneza kultu w Długołęce koło Oleśnicy. Znieważyli oni kilka hostii, które wcześniej zostały przez pewnego pasterza wykradzione. Zostali za to ukarani, a w pobliżu kościoła parafialnego św. Michała, jako ekspiację za profanację Najświętszego Sakramentu, w 1453 roku zbudowano kaplicę ku czci Bożego Ciała. Miejsce to bardzo szybko stało się znane i było celem licznych pielgrzymek okolicznej ludności.
W tym okresie także w kilku innych miastach diecezji wrocławskiej oskarżono Żydów o znieważanie Eucharystii. Kilku z nich skazano, a ludności żydowskiej wydano zakaz osiedlania się w śląskich miastach. Podobne wydarzenia stwarzały podstawę do rozwoju lokalnych sanktuariów, w których czczono Najświętszy Sakrament. Szczególnie na Śląsku wierni byli skłonni do mistycyzmu i ulegali tendencjom do gromadzenia się w różnych stowarzyszeniach. Dzięki temu w tych miejscach szybko przyjmowały się różne ruchy ludowe oraz bractwa.
Powstanie Bractwa w Jankowicach wiąże się ściśle z podaniem o męczeńskiej śmierci kapłana ratującego Najświętszy Sakrament przed znieważeniem. Jego historia po raz pierwszy została spisana przez biskupa Eliasza Daniela de Sommerfeld w protokole powizytacyjnym w 1719 roku. Żadne wcześniejsze dokumenty na ten temat się nie zachowały, dlatego wizytator, jak sam napisał, wiadomości czerpał „z opowiadania i ciągłej tradycji”. Trudno ustalić w jakiej formie to opowiadanie funkcjonowało, ponieważ wersja podana w protokole przy okazji opisu kościoła była prawdopodobnie streszczeniem bardziej rozbudowanego ludowego podania. Wizytator, nie zajmując się szczegółami, opisał jedynie najistotniejsze wydarzenia:
„Proboszcz rybnicki pewnego razu z Przenajświętszym do chorego zdążał i kiedy w miejscu, gdzie jest kaplica, zobaczył napastników się zbliżających, wtedy z poszanowania dla Eucharystii i w obawie znieważenia go przez zbójców skrył je we wyżłobionym dębie, a następnie został przez nich okrutnie zamordowany. Po jakimś czasie zauważono w dębie światło i zgłoszono to u następcy tego proboszcza. Wtedy udał się proboszcz na to miejsce i bliżej przeszukując dąb odnalazł Przenajświętsze wraz z puszką po jego ścięciu. Pozostały pień jeszcze dzisiaj się zachował w miejscu, nad którym wybudowano ołtarz. Owe miejsce w uroczystość Bożego Ciała rokrocznie jest przez tłumy wiernych odwiedzane i z każdym rokiem coraz większą czcią otaczane”. Ta kilkuzdaniowa notatka wizytatora wyraźnie pokazuje związek śmierci kapłana i cudownego odnalezienia ukrytego przez niego Najświętszego Sakramentu z powstaniem w Jankowicach kultu Eucharystii i zbudowaniem w tym miejscu kaplicy z zachowanym pod ołtarzem pniem dębu.
Trudno ustalić, na ile historia opisana w ludowym podaniu, z którego biskup Sommerfeld czerpał informacje, wydarzyła się w rzeczywistości. Nie podał on nawet przybliżonego czasu tych wydarzeń, imienia zabitego kapłana, ani tego, kim byli jego oprawcy. Brak umiejscowienia tego opowiadania w konkretnych historycznych realiach mógłby sugerować, że jest ono tylko legendą. Faktem jest jednak, że podanie to w znaczącym stopniu oddziaływało na pobożność okolicznej ludności i pobudzało do szczególnego kultu Eucharystii, nie mającego odpowiednika w promieniu wielu kilometrów.
W latach późniejszych kult ten zaowocował powstaniem Bractwa, a w miejscu odnalezienia Najświętszego Sakramentu został postawiony krzyż, kaplica, aż wreszcie zbudowano tu kościół. Pisał o tym m.in. jeden z największych dziejopisarzy Górnego Śląska ksiądz Augustyn Weltzel. W jego opisie zamordowany kapłan nazywał się Walenty i był rybnickim wikariuszem. W miejscu jego śmierci wytrysnęło źródełko, a po pewnym czasie postawiono tam krzyż i obraz przedstawiający te wydarzenia. Podobny krzyż stanął w miejscu niezwykłych wydarzeń związanych z odnalezieniem Najświętszego Sakramentu, a dolna część ściętego dębu została zachowana pod ołtarzem wybudowanej później kaplicy. Te oznaki kultu – szczególnie widoczny pod ołtarzem pień dębu, zachowany jako pozostałość opisywanych wydarzeń – mogłyby wskazywać na pewne historyczne podstawy jankowickiego podania. Weltzel umieścił je w roku 1433, w którym husyci zniszczyli południową część księstwa raciborskiego, a później „zdobyli Rybnik, który oddali księciu Bolkowi. Potem pociągnęli do Żor. Biwakowali w okolicy przez kilka dni, a następnie doszli do Pszczyny” . Właśnie husytów oskarżył Weltzel o zabicie księdza Walentego.
Podobnie zinterpretował jankowickie podanie Franciszek Idzikowski w wydanej w 1861 roku kronice miasta Rybnika. Podał on najpierw zasłyszaną wersję podania, w której zabójcami byli Szwedzi, czyli oddziały protestanckie prowadzące działania wojenne na ziemi rybnickiej w czasie wojny trzydziestoletniej. Z opisu tego można wnioskować, że oskarżanie Szwedów o dokonanie tej zbrodni było dość powszechne, także w połowie XIX wieku. Idzikowski, powołując się na księgi kościelne parafii rybnickiej i archiwum Lobkowica z 1628 roku, które nic o śmierci księdza Walentego nie wspominały, odrzucił taką wersję podania. Nie potwierdzając tego żadnymi źródłami historycznymi stwierdził, że wydarzenia te przypuszczalnie miały miejsce 200 lat wcześniej, w czasie wojen husyckich około roku 1433. Informacją taką od niego prawdopodobnie zaczerpnęli Weltzel i inni piszący na temat jankowickiego podania na przełomie XIX i XX wieku. W tym czasie utrwaliła się wersja wymieniająca księdza Walentego oraz husytów jako jego zabójców, i w takiej formie była przekazywana.
Do rozpowszechnienia historii przyczynił się w znacznym stopniu Karol Miarka, który w 1865 roku wydał opowiadanie zatytułowane „Husyci na Górnym Szlązku czyli powieść o zamordowaniu kapłana Walentego, założeniu kościoła jankowickiego o oblężeniu Żorów w roku 1433 z ustnego przekazu ludu zebrał i napisał Karol Miarka ze Szlązka”. Było ono jeszcze później kilka razy przedrukowywane, pod nieco zmienionym tytułem . Miarka korzystał ze znanej ówcześnie wersji podania, ale, jak napisał Weltzel, „wiele miejsca poświęcił swojej bogatej wyobraźni”. Historia księdza Walentego znalazła się później w kilkunastu innych dziełach, zarówno w języku polskim, jak i niemieckim. Były to m.in. „Parafia jankowicka i jej pamiątki według źródeł historycznych i podania ludowego” autorstwa księdza Władysława Długołęckiego, „Chleb żywota. Pokarm dusz w czasie ziemskiej pielgrzymki” w opracowaniu księdza Feliksa Reinersa, czy Sagen aus Schlesien Richarda Kühnau.
Podanie ludowe o męczeńskiej śmierci kapłana ratującego Najświętszy Sakrament w ciągu kilku wieków zostało znacznie rozbudowane, doczekało się też kilku nieco różniących się od siebie wersji , trudno więc dotrzeć do jego pierwotnego kształtu; nie można też mieć pewności co do historyczności opisywanych w nim wydarzeń. Istotne jest jednak to, że funkcjonowało wśród ludności Jankowic i okolicznych miejscowości pod koniec XVII wieku, pobudzało ich pobożność eucharystyczną i miało znaczący wpływ na utworzenie Bractwa Najświętszego Sakramentu.
Ruch kontrreformacyjny
Jedną z okoliczności, która w pewnym stopniu przyczyniła się do powstania jankowickiego Bractwa, była rozwijająca się w XVII wieku akcja rekatolicyzacji. Mimo, iż Śląsk należał w tym czasie do Habsburgów, wiernych Kościołowi katolickiemu, książęta i znaczna część szlachty przyjęła luteranizm. Korzystając z zasady „cuius regio, eius religio” często siłą wprowadzali oni wyznanie to do swoich posiadłości. Ludzie przyjmowali nową wiarę pod naciskiem, ale też dlatego, że ich religijność była powierzchowna. Przechodzeniu na protestantyzm sprzyjał również upadek większości bractw w tym okresie; miały one pogłębiać życie sakramentalne, mocniej wiązać ludzi z Kościołem katolickim, i z tego powodu były zwalczane przez reformatorów. Skomplikowane stosunki polityczne i społeczne w tym regionie spowodowały, że pod koniec XVI stulecia prawie 90% parafii w diecezji wrocławskiej znajdowało się w rękach protestantów. Przy katolicyzmie pozostały tylko pewne części Górnego Śląska . Jednak i te tereny nie pozostały wolne od wpływów luterańskich. We władaniu protestantów były w tym czasie wszystkie parafie wokół Jastrzębia, część ziemi wodzisławskiej, a także żorski kościół p.w. Apostołów Filipa i Jakuba.
Kościoły protestanckie krytykowały kult relikwii i świętych, kult Eucharystii, nadużycia w dziedzinie odpustów. Odpowiedzią na te zarzuty były uchwały Soboru Trydenckiego, który zwłaszcza w kwestii Eucharystii wypowiedział się jednoznacznie przeciw nauczaniu reformatorów, mówiąc o transsubstancjacji oraz o rzeczywistej, prawdziwej i substancjalnej obecności Ciała i Krwi Chrystusa pod postaciami chleba i wina. W diecezji wrocławskiej te dogmatyczne ustalenia zostały opublikowane na synodzie w 1580 roku.
Reforma potrydencka stopniowo obejmowała Śląsk. Odnowie wewnętrznej Kościoła miała towarzyszyć kontrreformacja, czyli przyciąganie innowierców do katolicyzmu; był to jednak proces postępujący powoli. W tym czasie zrodziła się idea tzw. katolicyzmu cesarskiego, który polegał na wsparciu Kościoła przez różnego rodzaju naciski ze strony władz państwowych. Powodowały one, że akcja rekatolicyzacji przebiegała znacznie szybciej, zwłaszcza tam, gdzie panowały rody szlacheckie wierne Kościołowi. Wykorzystywały one służącą wcześniej rozprzestrzenianiu protestantyzmu zasadę „cuius regio, eius religio”. Na Górnym Śląsku były to rodziny Praschma, Lobkowic i Oppersdorff, spośród których najbardziej przysłużyli się Kościołowi Oppersdorfowie, panowie na Głogówku. Na początku XVII wieku sprowadzili do swojego miasta jezuitów, a w 1617 roku usunęli stamtąd luteran, burząc ich zbór. Skutecznie działali oni także na ziemi rybnickiej i przyczynili się bezpośrednio do utworzenia jankowickiego Bractwa. 29 kwietnia 1625 roku arcyksiąże Ferdynand Ernest Austriacki mianował barona Fryderyka Oppersdorffa, gorliwego katolika i zwolennika kontrreformacji, starostą ziemskim księstw opolskiego i raciborskiego (do którego należało państwo rybnickie). 30 kwietnia tego samego roku nakazał też, by wszystkie zabrane katolikom kościoły i prawa patronatu w tych księstwach zostały zwrócone.
Mimo trwania wojny trzydziestoletniej przejmowanie kościołów na Górnym Śląsku odbywało się raczej przy pomocy środków pokojowych i duszpasterskich. Właśnie w tym okresie odzyskano ich najwięcej, tak, że większość po 1648 roku należała już do katolików. Redukcje kościołów kontynuowano po odejściu wojsk szwedzkich w 1650 roku. W 1654 roku odzyskano świątynie w Warszowicach, Krzyżowicach i Studzionce. Jednak jeszcze 30 lat później, w czasie, kiedy powstawało Bractwo Najświętszego Sakramentu w Jankowicach, problem protestancki na tych terenach nadal istniał, choć w mniejszym stopniu. Potwierdzają to wizytacje kanoniczne przeprowadzone w archiprezbiteracie żorskim w 1679 i 1688 roku. Protestanci, choć odprawiali swoje nabożeństwa po domach i w lasach, stanowili jeszcze wtedy w niektórych parafiach większość. W trudnej sytuacji było wielu katolickich duchownych – przykładem może być proboszcz z Pielgrzymowic, który, żeby nie żebrać, musiał uprawiać rolę, ponieważ jego parafianie byli w większości luteranami. Duszpasterstwo katolickie napotykało na znaczne trudności i, jak czytamy w protokole wizytacyjnym z 1688 roku, „nie budziło zachwytu”.
W opisanej wyżej sytuacji panującej w wielu parafiach Górnego Śląska parafia rybnicka wraz z Jankowicami jawiła się jako ostoja katolicyzmu. Nie można wykluczyć, że problemy, które dotykały całego Śląska, zaistniały także w Jankowicach, brak jednak na to konkretnych dowodów. Nie ma żadnych informacji na temat tego, co działo się w czasie wojny trzydziestoletniej z tutejszym kościołem. Z krótkiej notatki w protokole wizytacyjnym z 1652 roku można wywnioskować jedynie, że został on wcześniej (a więc prawdopodobnie podczas działań wojennych) w jakiś sposób zniszczony, ale nie w takim stopniu, by uniemożliwiało to sprawowanie w nim nabożeństw. Nie wiadomo też, czy był on kiedykolwiek w rękach protestantów. Jest to jednak mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę przede wszystkim to, że Jankowice wraz z innymi okolicznymi wioskami należały do państwa rybnickiego, które w tym czasie było zależne od Habsburgów. W ich imieniu państwem tym rządziły rodziny katolickie – Lobkowicowie i Oppersdorfowie, którzy skutecznie bronili swoich posiadłości przed wpływami nauki luterańskiej. Sprzyjało temu też nastawienie miejscowej ludności do wszelkich herezji (a za taką uznawano luteranizm). Na tych terenach pozostawały ciągle żywe wspomnienia o rozbojach husyckich z XV wieku i związanym z nimi podaniu o księdzu Walentym. Zwłaszcza w Jankowicach ludzie mieli te wydarzenia w pamięci, co mogło mieć znaczny wpływ na ich niechęć do innowierców. Niechęć tą mogły dodatkowo wzmacniać łupieżcze wyprawy Margrabiego Jana Jerzego Hohenzollerna z Karniowa, kalwina, który przez długi czas nękał ziemie katolickich właścicieli, w tym ziemię rybnicką. Poza tym tereny te były grabione przez wojska walczące w wojnie trzydziestoletniej i często przechodziły w ręce przeciwnych stron. To wszystko potęgowało niechęć ludności do protestantów, ale też spowodowało upadek moralności i życia religijnego wiernych. Jego odnowienie było konieczne także w Jankowicach, chociaż nie dostały się one pod bezpośredni wpływ reformatorów luterańskich.
Rekatolicyzacja miała za zadanie przyciągnąć do Kościoła katolickiego innowierców, jak również ludzi obojętnych lub zagubionych religijnie. Metody stosowano różne, ale okres kontrreformacji zaznaczył się w historii Kościoła zwłaszcza poprzez gwałtowny rozwój świeckich bractw religijnych, szczególnie bractw Najświętszego Sakramentu. Ich powstawanie było odpowiedzią Kościoła na negowanie realnej obecności Chrystusa w Eucharystii przez protestantów. Także pokazanie innowierców w negatywnym świetle, co w Jankowicach było znacznie ułatwione przez przypisywanie husytom zabójstwa księdza broniącego Najświętszego Sakramentu, sprawiało, że katolicka nauka o Eucharystii zyskiwała na znaczeniu. Prostych ludzi do Kościoła przyciągała też możliwość uzyskania odpustów.
Okoliczności, o których była mowa powyżej, w większym lub mniejszym stopniu przyczyniły się do powstania Bractwa w Jankowicach. Oppersdorfowie wykorzystali te sprzyjające warunki, mając nadzieję na zgromadzenie w jankowickiej świątyni ludzi z okolicznych miejscowości.
Istnienie Bractwa przed 1675 r.?
Według oficjalnych dokumentów kościelnych Bractwo Najświętszego Sakramentu w Jankowicach zostało zatwierdzone na początku 1675 roku. Niektóre opracowania na jego temat wskazują jednak na możliwość istnienia Bractwa już przed tą datą. Władysław Bochnak, wspominając ten temat jako ciekawostkę, napisał: „Bractwo w Jankowicach zostało ufundowane przez hr. Ferdynanda Oppersdorffa z Głogówka, w czasie kiedy udzielił schronienia królowi Janowi Kazimierzowi po opuszczeniu przez niego Polski w 1655 r.”. Nie podając dowodów na prawdziwość swojego twierdzenia, cofnął moment powstania Bractwa o około 20 lat. Konfrontując jego pogląd z oficjalnymi dokumentami kościelnymi, można go uznać za błędny. Trzeba tu jednak wyraźnie zaznaczyć, że ufundowanie, o którym pisze Bochnak, nie musiało być równoznaczne z erygowaniem Bractwa. Wiele bractw w tym czasie powstawało z inicjatywy oddolnej; zakładane przez wiernych, funkcjonowały przez kilka a nawet kilkanaście lat, czekając na oficjalne zatwierdzenie i akt erekcji.
Czy taka sytuacja miała miejsce także w przypadku jankowickiego Bractwa? Na podstawie istniejących dokumentów nie można tego jednoznacznie potwierdzić. Z dużym prawdopodobieństwem można jednak mówić o istnieniu przed 1675 rokiem, w zorganizowanej w jakiś sposób formie, kultu Najświętszego Sakramentu w Jankowicach. Związany był on z konkretnym miejscem – najpierw krzyżem, do którego spontanicznie pielgrzymowała okoliczna ludność, zwłaszcza w święto Bożego Ciała, a później kapliczką, wybudowaną prawdopodobnie w 1631 roku przez Wacława Lobkowica. Nie zachowały się jednak żadne dokumenty mówiące o czcicielach Najświętszego Sakramentu w tym czasie. Był to okres wojny trzydziestoletniej, która na ziemiach śląskich spowodowała duże straty materialne i duchowe oraz upadek życia religijnego.
Prawdopodobnie także na skutek działań wojennych uległa zniszczeniu kaplica w Jankowicach, o czym wspomina wizytator w protokole z 1652 roku. Pomimo, iż nie miała własnego wyposażenia, a to, czego potrzeba było do sprawowania nabożeństw, trzeba było przynosić z kościoła parafialnego w Rybniku, była nadal używana. Wierni gromadzili się cztery razy do roku i wtedy też udzielano im rozgrzeszenia. Na tej podstawie można stwierdzić, że już w 1652 roku istniała przy jankowickiej kaplicy jakaś zorganizowana forma kultu.
Ponad dwadzieścia lat później, przy zatwierdzeniu Bractwa, zostały mu nadane odpusty związane m.in. z czterema świętami w ciągu roku. Warunkiem ich uzyskania było nawiedzenie kościoła, spowiedź i przyjęcie komunii świętej. Wizytator, wspominając w 1652 roku o czterech dniach, w które udzielano rozgrzeszenia, prawdopodobnie nie był świadkiem takiego nabożeństwa i wiedział o nich tylko z relacji. Poświęcił jankowickiej kaplicy zaledwie jedno zdanie, nie opisując nabożeństw i nie podając, w jakie dni się one odbywają. Można przypuszczać, że były to określone święta, w które wierni gromadzili się tradycyjnie, co uszanowano później przy zatwierdzaniu Bractwa i nadawaniu mu odpustów. Czy więc pielgrzymowanie w te określone cztery dni do kaplicy w Jankowicach już wtedy mogło być związane z udzielaniem odpustów? Nie jest to wykluczone, a w związku z tym jest prawdopodobne, że gromadzili się tam czciciele Najświętszego Sakramentu nie tylko spontanicznie, ale w zorganizowanej wspólnocie, z którą te odpusty mogły być związane.
W Kościele istniały dwa rodzaje stowarzyszeń: bractwa w znaczeniu ścisłym i proste stowarzyszenia wiernych. Należące do pierwszej grupy miały ściślej określoną strukturę, były zatwierdzone kanonicznie i pozostawały pod nadzorem władz kościelnych. Proste stowarzyszenia wiernych również były uznawane przez hierarchię, ale nie miały oficjalnego zatwierdzenia i działały według uproszczonych zasad. Posiadały także przywileje odpustowe, choć postanowienia kongregacji odpustów odnosiły się w pełni tylko do bractw w znaczeniu ścisłym. Te proste stowarzyszenia powstawały najczęściej spontanicznie i miały swój początek w spełnianiu określonych praktyk religijnych oraz odmawianiu modlitw. Określano je jako konfraternie nie posiadające fundacji, działające z pobożności i na wzór bractw. Jeśli taka wspólnota istniała w Jankowicach już w połowie XVII wieku, powinien o niej wspomnieć wizytator w 1652 roku, tymczasem zlekceważył ten problem – prawdopodobnie dlatego, że nie został on wymieniony w instrukcjach wizytacyjnych. Potwierdza to niewielka liczba wzmianek o bractwach w protokołach z tego okresu.
Konfraternie nie erygowane kanonicznie, po pewnym czasie funkcjonowania w takiej formie, na polecenie wizytatorów biskupich były dość często przekształcane w bractwa. Zatwierdzali je, wraz z przyznanymi już wcześniej przywilejami, biskupi określonej diecezji, a nawet kolejni papieże, niejednokrotnie dodając przy tym nowe odpusty . Na taką genezę jankowickiego Bractwa może wskazywać protokół powizytacyjny z 1679 roku, mówiący o istnieniu wspólnoty już kanonicznie erygowanej. Wizytator podkreślił w nim, że Bractwo powinno się stosować do zasad podanych przez papieża Klemensa VIII, których nie respektowało. Trudno jednoznacznie wywnioskować, czy ta uwaga odnosiła się do sytuacji Bractwa w trakcie wizytacji, czy dotyczyła raczej jego bliższej lub dalszej przeszłości.
Grzegorz Wawoczny w książce „Tajemnice ziemi rybnickiej i wodzisławskiej” zasugerował na podstawie tego protokołu, że jankowickie stowarzyszenie czcicieli Najświętszego Sakramentu istniało już za pontyfikatu Klemensa VIII na początku XVII wieku, skoro wydał on zalecenia w tej sprawie i przyczynił się do jego powstania. Autor, ponieważ nie znał najprawdopodobniej konstytucji Quaecumque z 1604 roku, założył, że zalecenia papieża dotyczyły bezpośrednio jankowickiej konfraterni. Tymczasem to raczej ten dokument wizytator miał na myśli, pisząc o zaleceniach Klemensa VIII. Papież postanowił w nim, że wszystkie istniejące bractwa i stowarzyszenia mają być na nowo erygowane, a jeśli nie dostosują się do tego zalecenia, zostaną uznane za zniesione.
Czy wobec tego zapis w protokole odwołujący się do papieskiego postanowienia może być dowodem na istnienie konfraterni w Jankowicach przed 1675 rokiem? W dokumencie zatwierdzającym to Bractwo również można się doszukać potwierdzenia tej teorii, jest tam bowiem mowa o braciach i siostrach będących członkami konfraterni, która już jest lub powinna być erygowana. Jeśli interpretacja tych dokumentów jest poprawna, możemy założyć, że taka wspólnota funkcjonowała w drugiej połowie XVII wieku i została przekształcona w Bractwo, jednak z powodu braku dokumentów jednoznacznie potwierdzających jej istnienie przed 1675 rokiem i opisujących jej funkcjonowanie, przedmiotem dalszej części pracy będzie Bractwo od momentu jego kanonicznego zatwierdzenia.
ERYGOWANIE BRACTWA
Do utworzenia każdego bractwa był potrzebny akt fundacji, akt erekcji, oraz ich zatwierdzenie przez ordynariusza. Bractwo Najświętszego Sakramentu w Jankowicach zostało erygowane pismem papieża Klemensa X, datowanym na 7 stycznia 1675 roku, które przejrzał i zatwierdził wrocławski wikariusz generalny Leopoldus Lassel von Climan 16 marca 1676 roku . Akt fundacji nie zachował się, ale wiadomo, że fundatorem samego Bractwa, jak i albumu brackiego, był hrabia Ferdynand Leopold von Oppersdorff . Aby lepiej zrozumieć dlaczego jankowickie Bractwo powstało, należy zbadać życiorys jego założyciela, a także papieskie pismo i księgę bracką.
Hrabia Ferdynand Leopold urodził się 19 lutego 1628 roku w Polskich Nowokościołach. Był synem Fryderyka III hrabiego von Oppersdorff, założyciela morawskiej linii rodu. Po nim odziedziczył tytuł wolnego barona w Aich i Friedstein, a w 1651 roku otrzymał potwierdzenie stanu hrabiowskiego.
Należał do rodziny bardzo zasłużonej dla Kościoła, która wspierała akcję rekatolicyzacji Śląska. Jego ojciec wybudował m.in. kaplicę św. Anny w Głogówku, gdzie został pochowany. Od 1625 roku, kiedy został mianowany przez arcyksięcia Ferdynanda Ernesta Austriackiego starostą ziemskim, „zabiegał o nawrócenie protestantów na swoją wiarę”. Z polecenia swojego zwierzchnika odzyskiwał zabrane katolikom kościoły i prawa patronatu, obsadzał też wakujące miejsca katolickimi kapłanami. Jego brat, Jerzy III von Oppersdorff, na rynku we Frydku wybudował kaplicę, w której odprawiano msze związane z istniejącym tam Bractwem Różańcowym. Odnowił także kościół na Ostrogu, w którym znajdował się, uznawany za cudowny, obraz Jezusa Boleściwego, dzięki czemu świątynia ta stała się znanym w okolicy miejscem pielgrzymkowym. Franciszek Euzebiusz von Oppersdorff zafundował kościół w Dziergowicach, był wielkim czcicielem Eucharystii i zapraszał na procesję Bożego Ciała wszystkich duchownych ze swoich posiadłości. Także inni członkowie rodziny Oppersdorffów fundowali kościoły i kaplice, które pozostawały pod ich patronatem. Wizytator w 1679 roku opisując te świątynie podkreślił, że są dobrze utrzymane, a Najświętszy Sakrament jest godnie przechowywany.
W tym samym protokole powizytacyjnym błędnie przypisano budowę w 1631 roku jankowickiej kaplicy hrabiemu Ferdynandowi – jest to niemożliwe, ponieważ był on wtedy jeszcze dzieckiem. Błąd wizytatora i podkreślanie zasług hrabiego mogło wynikać z panującej w Jankowicach bardzo pozytywnej opinii na jego temat lub z nieprawdziwej informacji przekazanej przez jego syna Jana Bernarda, który chciał ojca ukazać w jak najlepszym świetle. Choć hrabia Ferdynand wzorował się w swoim działaniu na przodkach, podobnie jak całej jego rodzinie, z pewnością nie można mu przypisywać jedynie samych zasług. Ponieważ, opracowując historię Oppersdorffów, Weltzel doszukał się dowodów na niemoralne prowadzenie się niektórych członków rodziny, swojego dzieła, na ich życzenie, nie opublikował. Fakty te mogą wskazywać na tendencję do nadmiernego gloryfikowania Oppersdorffów; nie można jednak z tego powodu przekreślać ich pobożności i zaangażowania w życie Kościoła.
Związek hrabiego Ferdynanda z Kościołem przejawił się nie tylko przez ufundowanie jankowickiego Bractwa. Już wcześniej, około 1650 roku, ufundował on w Rybniku mały szpital, a przy nim kaplicę pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela. W tym samym roku ożenił się z Marią Magdaleną Szeber Praschma i od tego czasu prawdopodobnie zarządzał dobrami należącymi do jej rodziny. Należało do nich także tzw. rybnickie państwo stanowe, w skład którego wchodziły Jankowice. Prawdopodobnie już wtedy mógł odwiedzić jankowicką kaplicę, poznać związane z nią podanie i istniejący przy niej kult Najświętszego Sakramentu. Nie ma jednak w Jankowicach żadnych śladów jego działalności z tego okresu.
Po śmierci Jana Bernarda von Praschma w 1669 roku, w wyniku kilku procesów, hrabia Oppersdorff wszedł ostatecznie w posiadanie państwa rybnickiego. Jako właściciel Jankowic postanowił około 1670 roku na miejscu starej kaplicy wybudować większą świątynię. Z jego polecenia powstał drewniany, zbudowany na planie krzyża kościół, wyposażony w trzy konsekrowane, ładnie rzeźbione ołtarze. Zwieńczony został wieżyczką z jednym dzwonem, a obok niego drewnianym płotem ogrodzono cmentarz. Hrabia, będąc świadkiem istniejącego w Jankowicach kultu Eucharystii, chciał w ten sposób przyczynić się do jego rozwoju. Mała i zniszczona kaplica prawdopodobnie nie mogła pomieścić pielgrzymów, ufundował więc kościół, który dzięki swojemu kształtowi był przystosowany dla większej liczby wiernych.
Kult istniejący w Jankowicach – możliwe, że już wtedy zorganizowany w formie kongregacji czcicieli Bożego Ciała – po wybudowaniu kościoła mógł się jeszcze swobodniej rozwijać. Hrabia Ferdynand, podobnie jak jego ojciec, wspierał ruch kontrreformacyjny. Chciał, by nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu rozszerzało się i przyciągało jak najwięcej wiernych, rozpoczął więc starania o kanoniczne zatwierdzenie Bractwa i nadanie mu odpustów. W tym celu do Rzymu pojechał jego syn, Jan Bernard von Oppersdorff, który „wyleciał tak wysoko jak pisklę orła i od Najświętszego Pana Klemensa X Najwyższego Kapłana to Bractwo uzyskał”.
Dokument papieski potwierdzający Bractwo
Hrabia Jan Bernard, zwracając się z prośbą o zatwierdzenie Bractwa, musiał prawdopodobnie przedstawić Klemensowi X stowarzyszenie już istniejące w Jankowicach, skoro papież wspomniał o braciach i siostrach mających w zwyczaju „podejmować liczne dzieła pobożności i charytatywne”. Stowarzyszenie to zostało przez niego zaaprobowane i potwierdzone podpisem na specjalnym dokumencie. Pismo to otrzymał Jan Bernard i przywiózł do Jankowic.
Dokument oficjalnie zatwierdzający Bractwo Najświętszego Sakramentu powszechnie był nazywany bullą. Pierwszy raz tego wyrażenia użył już w 1679 roku wizytator biskupi, a wzorując się na nim tak właśnie o papieskim dokumencie pisali później autorzy zajmujący się Bractwem. Bulla była najbardziej uroczystym sposobem ogłaszania papieskich dokumentów i była zarezerwowana dla spraw najwyższej rangi. Czy jankowickie Bractwo było na tyle wyjątkowe i ważne, że zostało ogłoszone właśnie bullą? Bardziej prawdopodobne jest, że wizytator nie widział tego pisma i dlatego popełnił błąd, który później powszechnie powtarzano. Potwierdza to zdanie wikariusza generalnego, który przeglądał i zatwierdzał papieski dokument. Nazywa go breve apostolskim, a więc dokumentem niższej rangi niż bulla, choć w hierarchii pism papieskich stojącym wysoko.
Sugerując się błędnym określeniem rodzaju dokumentu, ksiądz Władysław Długołęcki, jezuita piszący na przełomie XIX i XX wieku o jankowickim kościele, podkreślił wyjątkowe znaczenie tego miejsca, które według niego było dobrze znane papieżowi. Założył nawet hipotetycznie, że skoro Klemens X zatwierdził Bractwo osobnym dokumentem i bardzo hojnie obdarzył odpustami na prośbę jednego tylko człowieka, musiał wcześniej być w Jankowicach i o istniejącym kulcie „naocznie się przekonał”. Nie jest to zupełnie niemożliwe, ponieważ zanim został papieżem, był przez kilka lat adiutorem nuncjusza papieskiego w Warszawie, choć jego wizyta w niewielkiej wiosce położonej na Śląsku wydaje się mało prawdopodobna. Dowiedział się więcej o Jankowicach raczej dopiero z relacji hrabiego Jana Bernarda i na tej podstawie zatwierdził Bractwo, podobnie jak erygował wcześniej wiele innych jemu podobnych.
Breve papieskie rozpoczyna się od słów: „Na wieczną rzeczy pamiątkę jak przyjęliśmy w Kościele Najświętszego Ciała Chrystusa w Jankowicach w Diecezji Wrocławskiej istnieje kanonicznie założone lub mające być założone jedno pobożne i Bogu oddane Bractwo wiernych obojga płci pod wezwaniem tego właśnie Najświętszego Ciała Chrystusa jednak nie wobec ludzi jednego szczególnego zawodu. Bracia i Siostry tego Bractwa zwykli podejmować liczne dzieła pobożności i charytatywne”. Papież potwierdził tym samym Bractwo, które już funkcjonowało w jakimś stopniu; nie miał on jednak prawdopodobnie pewności, czy było ono wcześniej zatwierdzone kanonicznie, dlatego napisał „założone lub mające być założone”. Bractwo to miało być otwarte dla wszystkich ludzi, niezależnie od ich płci i zawodu, a jego członkowie mieli obowiązek pełnienia dzieł pobożności i miłosierdzia. Papież nie określił, jakie to mają być dzieła, użył natomiast ogólnych sformułowań. Z ich formy można wnioskować, że nie było to ustalenie nowych zasad funkcjonowania Bractwa, ale zaakceptowanie stanu faktycznego.
Podobnie mógł uczynić papież w stosunku do odpustów, a przynajmniej części spośród wymienionych w dokumencie. Wiedząc o istniejącym kulcie, którego przejawem szczególnym były pielgrzymki do jankowickiego kościoła w cztery określone dni świąteczne, nadał związane z tymi świętami odpusty. Podkreślił, że wszystkie odpusty otrzymane przez jankowickie Bractwo mają służyć jego wzrostowi i rozwojowi.
W zasadniczej części dokumentu papież określił warunki uzyskania poszczególnych odpustów. Odpust zupełny mogli otrzymać wszyscy członkowie Bractwa w dzień wstąpienia do niego oraz w dzień swojej śmierci, jeśli szczerze żałowali, wyznali grzechy i przyjęli komunię świętą. Jeśli przed śmiercią wypełnienie tych warunków nie było możliwe, wystarczał szczery żal i wezwanie imienia Jezus. Pod tymi samymi warunkami, oraz nawiedzając kościół lub kaplicę i odmawiając modlitwę „za zgodę książąt chrześcijańskich, wykorzenienie herezji i wywyższenie Świętej Matki Kościoła”, można było uzyskać odpust zupełny w święto Bożego Ciała, Wniebowstąpienia Pana Jezusa, Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i w drugie święto Pięćdziesiątnicy, a także w innym dniu zatwierdzonym przez ordynariusza.
Papież dał także wiele możliwości do uzyskania cząstkowych odpustów. Warunkiem było spełnienie jednego z wielu określonych w breve czynów: uczestnictwo w mszy lub innym nabożeństwie, udział w zgromadzeniu publicznym lub prywatnym Bractwa, przyjmowanie ubogich, troska o pokój, udział w pogrzebie albo jakiejkolwiek procesji, uczestnictwo w procesji z Najświętszym Sakramentem, zarówno publicznej jak i wtedy, gdy zanosi się komunię choremu, modlitwa za zmarłych członków Bractwa, pouczenie zbłąkanego i sprowadzenie go na drogę zbawienia, albo jeszcze jakieś inne dzieło pobożności lub miłości.
Na koniec Klemens X zaznaczył, że jeśli członkom Bractwa jakieś inne odpusty zostaną udzielone, te wymienione przez niego przestaną być ważne. Podobnie podkreślił, że dokument przez niego podpisany przestanie obowiązywać, jeśli Bractwo zostanie przyłączone do jakiegoś archibractwa, zjednoczone z innym lub ustanowione na nowych zasadach.
Księga Bractwa
Breve papieskie zostało zatwierdzone przez wrocławskiego wikariusza generalnego w marcu 1676 roku. Dopiero wtedy hrabia Ferdynand Leopold mógł ogłosić oficjalnie istnienie Bractwa i ufundować dla niego księgę. Powstała ona prawdopodobnie od razu po ogłoszeniu breve, a na pewno jeszcze w 1676 roku, ponieważ pod tym rokiem zapisano pierwszych członków Bractwa. Nie podano niestety dat dziennych, dlatego nie można ustalić dokładniejszej daty założenia księgi.
O księdze wspominał wizytator w 1688 roku, pisząc, że Bractwo jankowickie miało „nowy, wielki album obłożony srebrem do zapisywania członków”. Była to gruba księga w okładce, zawierająca ponad tysiąc stron nie numerowanych. Oprawiona była w czerwony safian wzmocniony srebrnymi okuciami.
W takim stanie zachowała się do początku XX wieku, kiedy zniszczoną oprawę zamieniono na czerwoną skórę, zachowując jednak oryginalne okucia, które znajdowały się na każdym rogu okładki, zabezpieczając je przed zniszczeniem.
Na brzegach okładki zachowały się przymocowane grube uchwyty, służące kiedyś do przytrzymywania zatrzasków zamykających księgę. Na środku przedniej okładki znajduje się wykonana również ze srebra owalna ozdoba przedstawiająca wystawiony w monstrancji Najświętszy Sakrament z dwoma świecami po bokach.
Podobna ozdoba na tylnej okładce przedstawia herb rodziny Oppersdorffów, nazywany według Herbarza Polskiego Kurem lub Orlą głową.
Już sam zewnętrzny wygląd księgi, jej wielkość i ozdobność, może świadczyć o dużym zaangażowaniu jej fundatora w sprawy Bractwa.
Dwa motywy z okładki księgi są powtórzone na początkowych jej stronach. Na pierwszej znajduje się kolorowy rysunek przedstawiający Najświętszy Sakrament w złotej monstrancji adorowany przez dwa anioły.
Pod spodem wypisane są w języku łacińskim ozdobnym pismem początkowe słowa hymnu eucharystycznego Przed tak wielkim Sakramentem.
Na trzeciej stronie namalowany jest kolorowy herb Oppersdorffów. Piąta i szósta strona zawierają przepisaną treść papieskiego breve erygującego Bractwo wraz z jego potwierdzeniem przez wikariusza generalnego.
Strona siódma jest właściwą stroną tytułową, zawierającą ozdobny napis Album Sodalitatis Sacratissimi Corporis Christi in Dominio Rybnicensi Ecclesia Jankovicensi, z podkreśleniem, że jego fundatorem jest hrabia Ferdynand Leopold. Pod spodem znajduje się jego własnoręcznie dokonany wpis.
Od następnej strony rozpoczyna się część księgi zawierająca modlitwy, dedykacje i wpisy poszczególnych członków. Najpierw wpisano władze Bractwa, za nimi kilkunastu księży i osoby należące do rodzin szlacheckich, a później pozostałych członków. Księga była prowadzona w języku łacińskim, zasadniczo przez jedną osobę, co można wnioskować z jednolitego charakteru pisma przez kilka kolejnych stron.
Osoby wstępujące do Bractwa były wpisywane w porządku chronologicznym, a od 1702 roku alfabetycznie, według imion. Przy większości osób podawano miejscowość, rzadziej rok wstąpienia, a jedynie przy kilku osobach inne informacje. Zaznaczano też krzyżykiem przy nazwisku zmarłych członków Bractwa.
Sposób prowadzenia księgi zmieniał się w kolejnych latach istnienia Bractwa. Są niestety strony zapisane bardzo niedbale, niektóre już prawie nieczytelne. Księga ta jest jednak mimo to najcenniejszym, bo właściwie jedynym zachowanym źródłem informacji o funkcjonowaniu jankowickiego Bractwa w latach, których dotyczy to opracowanie.
DZIAŁALNOŚĆ BRACTWA NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU
Okoliczności powstania jankowickiego Bractwa, których próba wyjaśnienia została podjęta w poprzednim rozdziale, nie mogą być do końca wyjaśnione ze względu na niewielką ilość materiałów źródłowych dotyczących tego tematu. Jeszcze trudniejsze okazuje się jednak przedstawienie działalności tej wspólnoty w okresie od końca XVII do końca XIX wieku. Oprócz albumu brackiego i kilku szczątkowych informacji nie zachowały się żadne dokumenty opisujące spełniane przez członków Bractwa praktyki i podejmowane przez nich działania. Próba odtworzenia tej działalności musi się więc z konieczności opierać na porównaniu ogólnych zasad funkcjonowania tego typu bractw z posiadanymi na ten temat źródłami.
Ustrój
Bractwo Najświętszego Sakramentu zaliczało się do szerszej grupy bractw poświęconych Osobom i tajemnicom Boskim. Można przypuszczać, że to istniejące w Jankowicach nie wyróżniało się zasadniczo z tej grupy i było wspólnotą typowo dewocyjną. Jako takie, koncentrowało swoją działalność na praktykach religijnych, choć nie jest wykluczone, że angażowało się także w inne typy działalności.
Celem tego typu bractw było ożywienie życia religijnego i podniesienie poziomu moralnego wszystkich wiernych w danej parafii, nie tylko tych należących do wspólnoty. Niektóre sposoby realizacji tego zadania były wspólne dla wszystkich bractw, inne wyróżniały poszczególne wspólnoty. Ich określeniem zajmowały się statuty brackie i dokumenty erekcyjne.
Statuty opisywały najczęściej ustrój danego bractwa, poszczególne stanowiska w zarządzie i związane z nimi zadania, zasady przyjmowania członków, ich obowiązki i przywileje, praktyki religijne, a czasem jeszcze bardziej szczegółowe zalecenia dotyczące m.in. chorych członków wspólnoty czy organizacji pogrzebu. Niektóre bractwa, zwłaszcza na początku swojego istnienia, nie miały zatwierdzonych statutów, a jedynie spisane w kilku punktach proste zasady działania wspólnoty ustalone przez jej członków. Zasady te po pewnym czasie mogły stać się podstawą do napisania statutu; tak to się stało m.in. w przypadku Bractwa Najświętszego Sakramentu we włoskiej miejscowości Piegaro, które działało w okresie porównywalnym do jankowickiej wspólnoty.
W Jankowicach nie zachowały się ani statuty, ani zasady organizacji Bractwa spisane w jakiś inny sposób. Możliwe, że zaginęły, choć prawdopodobne jest również, że w ogóle nie istniały w formie pisanej. Jeśli jednak nawet nie zredagowano statutów, można uznać, że raczej na pewno Bractwo posiadało określone zasady funkcjonowania. Dowodem na to są m.in. zapisy w księdze brackiej przy niektórych osobach, określające ich urzędy. Innym, jeszcze wyraźniejszym dowodem jest wzmianka dotycząca „pierwszej Reguły Stowarzyszenia”. Księga bracka nie zawiera jej treści, ale we fragmencie skierowanym do potencjalnego członka Bractwa wskazuje na jej istnienie. Możliwe, że była ona przedstawiana nowo przyjmowanym członkom, aby zaznajomić ich z funkcjonowaniem wspólnoty. Prawdopodobne jest również, że przypominano ją braciom i siostrom co pewien czas. Praktyka taka istniała w Bractwie w Piegaro, gdzie kapelan miał obowiązek dwa razy do roku po Mszy brackiej odczytać zasady wszystkim obecnym w kościele.
Statuty określały dość szczegółowo ustrój, rozwijając ogólne zalecenia zawarte w dokumentach erekcyjnych. Te z kolei zawierały najczęściej spisy praktyk, których członkowie danego bractwa mieli się podejmować. Dokumenty takie były nazywane także przywilejami, ponieważ przyznawały jednocześnie odpusty związane z tymi praktykami. Breve Klemensa X właśnie w taki sposób nakreśliło cel i sposób działania jankowickiego Bractwa. Papież nadając odpusty, o których już wyżej była mowa, wymienił przede wszystkim praktyki religijne, mające na celu rozwój i pogłębienie kultu Eucharystii wśród wiernych; czym zasadniczo określił dewocyjny charakter Bractwa.
Inne wskazówki dla braci i sióstr wstępujących do wspólnoty, które wyjaśniały im czym jest Bractwo i jakie są w nim ich zadania, znajdowały się w księdze brackiej jeszcze tylko w jednym miejscu. Po stronie tytułowej i dość obszernej modlitwie dziękczynnej za powstanie Bractwa znajduje się fragment adresowany do nowo przyjętych członków. Mówi on, że ktokolwiek przypisuje swoje imię do Wielkiego Imienia Ciała Chrystusa, powinien postanowić, aby odtąd żyć dla Boga, siebie samego i pośród braci z codzienną łaską pobożności, oraz pobożnie umrzeć. To jedno zdanie określało właściwie, że sposób urządzenia Bractwa i jego działalność ma na celu doprowadzić braci i siostry przez dobre i pobożne życie do zbawienia.
Oprócz podania celu i zadań bractwa statuty zwykle regulowały też jego strukturę i organizację wewnętrzną, określając skład zarządu. W przypadku jankowickiego Bractwa informacje te zostały zawarte w albumie, przy okazji wpisów poszczególnych osób. Przy niektórych nazwiskach umieszczono określenia ich funkcji: rektor, asystent, prezes, sekretarz, wicesekretarz. Każdy z nich miał do spełnienia określoną funkcję. Rektor sprawował najwyższą władzę w Bractwie, miał być kamieniem węgielnym tego zgromadzenia, jego głową, oraz kierować wszystkimi jego członkami. Razem ze swoimi pomocnikami miał być, jak zapisano w albumie brackim, światłem umieszczonym na świeczniku, widocznym dla braci i sióstr, aby przez kierowanie, sprzyjanie i miłowanie osiągnąć razem z nimi wszystkimi życie wieczne. Rola pozostałych oficjalistów nie została bliżej określona w księdze. Można jedynie, wnioskując z kolejności wpisów, określić wewnętrzną hierarchię zarządu. Od razu po rektorze wpisani zostali jego asystenci, później sekretarz, prezes i zastępca sekretarza. Asystenci byli więc najbliższymi współpracownikami i prawdopodobnie doradcami rektora, a pozostali spełniali funkcje niższej rangi. Sekretarz ze swoim zastępcą zajmował się prowadzeniem księgi brackiej i wpisywał do niej nowych członków. Najtrudniej ustalić, jakie zadania miał do spełnienia prezes, szczególnie, że w spisie zarządu z 1702 roku takiej funkcji nie ma, a w zamian pojawia się prefekt; nie wiadomo, czy był to ten sam urząd. Również w innych bractwach te same funkcje miały różne nazwy, trudno więc znaleźć odpowiednika prezesa. Można jednak przypuszczać, że spełniał on rolę starszego lub seniora, który w odróżnieniu od rektora, zajmującego się sprawami dewocyjnymi, zabiegał o materialną sferę wspólnoty.
Pierwszym rektorem Bractwa był ksiądz Andrzej Franciszek Sendecjusz, urodzony w 1614 roku, kanonik kapituły kolegiackiej w Raciborzu i kustosz tamtejszego kościoła oraz komisarz biskupi w księstwie cieszyńskim. Jego pomocnikami byli ksiądz Grzegorz Ludwik Tamer, również kanonik raciborski, oraz ksiądz Jakub Franciszek Dawid, proboszcz z Ruptawy. Sekretarzem został pochodzący z Rybnika ksiądz Wawrzyniec Bernard Fabrycjusz, proboszcz w Lubomii, a jego zastępcą ksiądz Jerzy Jan Gzula, najpierw wikariusz, a od 1681 roku proboszcz rybnicki. Jego poprzednik na tym stanowisku, ksiądz Krzysztof Franciszek Goworek, kanonik głogowski i raciborski, pełnił w Bractwie urząd prezesa. Nie wiadomo, jak długo trwała ich kadencja. Istnieje prawdopodobieństwo, że pełnili swoje urzędy do końca życia. Rektor Bractwa zmarł w 1679 roku, a prezes w 1681 roku.
W tych latach w księdze brackiej nie wpisano przy żadnym nazwisku odpowiedniej funkcji. Można więc wnioskować, że nie urządzano w Bractwie regularnych wyborów i stanowiska te pozostawały nie obsadzone przez jakiś czas. Dopiero pod 1692 rokiem znalazł się wpis „Susanna Pilchowska z Rybnika na ten czas Rektorka”, po 13 latach od śmierci poprzedniego rektora, a kolejnym prezesem i jednocześnie promotorem Bractwa został dopiero w 1695 roku ksiądz Franciszek Jerzy Plumbowski, proboszcz w Rybniku. Użyte w księdze słowo „promotor” było prawdopodobnie innym określeniem funkcji rektora. Jeśli założyć, że brak wpisów poszczególnych urzędów nie był wynikiem zaniedbania sekretarza, ale odzwierciedlał stan faktyczny, to można uznać, że od 1695 roku Bractwem kierowała jedna osoba.
Pełny skład zarządu został zamieszczony w księdze brackiej jeszcze tylko raz, w 1702 roku. Rektorem został wybrany wtedy baron Karol Gabriel Węgierski z Krzyżanowic, a jego zastępcami Ernest Svelgreber z Radoszów, Jan Niewiadomski z Rydułtów i Fryderyk Sonowski z Niewiadomia. Zarząd Bractwem przejęli więc wierni świeccy, choć na pozostałych stanowiskach obsadzeni zostali księża: Grzegorz Boscius jako prefekt, Adam Lipiński jako sekretarz i Franciszek Wawrzyniec Novatius jako jego zastępca. To ostatni znani członkowie Bractwa pełniący te funkcje.
Na następnej stronie księgi wpisani zostali już tylko kolejni prezesi, proboszcz rybnicki Grzegorz Ignacy Alexander i jego następca pełniący tę funkcję od 1715 roku, ksiądz Andrzej Jan Janas, który zmarł w maju 1733 roku. Po nim album nie wymienia żadnego prezesa przez okres 50 lat. Dopiero począwszy od 1783 roku wpisani są, jako pełniący ten urząd, wierni świeccy, zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Brak innych funkcji przypisanych poszczególnym osobom może wynikać z niedbałego prowadzenia księgi i nie musi oznaczać, że nie były one obsadzone. Jest jednak prawdopodobne, że od tego czasu zarząd jankowickiego Bractwa był ograniczony do jednej osoby, a opiekę duchową sprawowali nad nim rybniccy duszpasterze. Taki układ stanowił pewne minimum konieczne do funkcjonowania wspólnoty; księża odprawiali brackie nabożeństwa, a osoba spełniająca urząd prezesa troszczyła się o sprawy organizacyjne.
Rekrutacja członków
Jednym z zadań zarządu było przyjmowanie nowych członków; po uprzednim zasięgnięciu opinii o kandydacie zapoznawano go ze statutami czy zasadami obowiązującymi we wspólnocie i wpisywano do brackiego albumu. Zasadniczo bractwa nie stosowały żadnych ograniczeń i przyjmowały wszystkich, którzy chcieli do nich należeć – wyjątek stanowiły osoby źle się prowadzące i powodujące publiczne zgorszenie. W takim przypadku statuty niektórych bractw nakazywały, by nie wpisywać takich osób do księgi bez wiedzy całego zarządu, a nawet dawały możliwość ich wykreślenia. Czasami kandydatom stawiano określone wymagania, które musieli spełnić przed wstąpieniem, jak choćby odbycie spowiedzi czy posiadanie określonego stroju. Trudno określić, czy wiernym chcącym wstąpić do jankowickiego Bractwa stawiano jakieś konkretne wymogi. Spowiedź i komunia w dniu wpisania się do księgi była raczej okazją do zyskania odpustu, niż obowiązkiem, nie można jednak wykluczyć, że zalecano te praktyki wszystkim kandydatom.
Osoba stająca się członkiem Bractwa była wpisywana do albumu. Czynił to najczęściej z racji swojej funkcji sekretarz lub jego zastępca. Zapisywał imię i nazwisko, a w przypadku szlachty i duchowieństwa także wszystkie tytuły; jedynie niewielka część wpisów została ograniczona do tych podstawowych danych. W większości przypadków były one uzupełniane o miejsce zamieszkania i rok wstąpienia do Bractwa, czasem z podaniem konkretnej daty lub święta, w które wpis został dokonany. Najczęściej była to uroczystość Bożego Ciała, nieco rzadziej pozostałe trzy dni związane z odpustami: święto Wniebowstąpienia Pana Jezusa, Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i drugie święto Zesłania Ducha Świętego. Wyjątkiem były cztery osoby wpisane w 1679 roku w święto świętej Jadwigi.
Znacznie rzadziej wpisywano dodatkowe informacje na temat danej osoby. Jedynie w kilku przypadkach określono zawód lub funkcję, wpisując m.in. kowal, górnik, burmistrz, kościelny. Kilkadziesiąt nazwisk poprzedzonych zostało łacińskim słowem virgo, określającym stan panieński. Przy innych paru osobach zapisano, że były dobrodziejami jankowickiego kościoła lub Bractwa. Taką wzmiankę umieszczono m.in. przy nazwisku hrabiny Izoldy Praschma, hrabiego Ferdynanda Oppersdorffa oraz jego syna Jana Bernarda, który od Klemensa X uzyskał potwierdzenie Bractwa.
Jeszcze rzadziej wpisywano do księgi krótkie modlitwy lub dedykacje, które podawali nowo przyjmowani członkowie Bractwa. Był to prawdopodobnie przywilej przysługujący najznamienitszym członkom. Fundator Bractwa wpisał do księgi: „Oto o Chryste podpisuję się dla Twojego najświętszego Imienia, abyś kiedy przyjdziesz sądzić nie potępił mnie Twojego sługę”. Pod nazwiskiem pierwszego sekretarza Bractwa umieszczono fragment modlitwy: „Dla Twojego najświętszego Ciała, o Jezu, imię moje podpisuję. Synu Dawida, zmiłuj się nade mną. Matko Boga, w agonii mojej pamiętaj o mnie”, a pod wpisem jego zastępcy: „Tobie, o Chryste i Twojemu Bractwu podpisałem się, który za mnie niegodnego sługę chciałeś cierpieć”.
Wszystkich wpisów w początkowych latach istnienia Bractwa, nawet osobistych dedykacji, dokonywał sekretarz lub inna wyznaczona do tego osoba, co można wnioskować z niezmiennego przez kilka stron charakteru pisma. Jedynie fundator wpisał swoją modlitwę do księgi własnoręcznie, a pod nią podpisał się. W późniejszym okresie zauważyć można częstsze zmiany charakteru pisma, ale księgę przez pewien czas nadal prowadziła jedna osoba. Niektórzy sekretarze robili to bardzo starannie i wyraźnie, inni pisali w sposób, który uniemożliwiał odczytanie sporej części wpisów.
Analizując dostępne dane wpisane w albumie, można w przybliżeniu określić zasięg geograficzny jankowickiej wspólnoty. Ze względu na to, że nie zawsze odnotowywano przy nazwiskach miejsce zamieszkania, a niektórych wpisów nie można już odczytać, niemożliwe jest podanie dokładnego zestawienia miejscowości, z których pochodzili członkowie Bractwa. Ilość danych zawartych w księdze jest jednak wystarczająca, by nakreślić obszar jego oddziaływania.
Porównywanie albumów różnych wspólnot pokazało, że najczęściej wpisywali się do nich mieszkańcy danej miejscowości czy parafii, na terenie których one działały. Kościół jednak nie stawiał barier geograficznych i dlatego wiele bractw przyjmowało wszystkich wiernych, niezależnie od miejsca ich zamieszkania. Bractwo istniejące w Jankowicach było właśnie tego przykładem. Wieś ta liczyła pod koniec XIX wieku blisko 500 mieszkańców , a na przełomie XVII i XVIII wieku była zapewne jeszcze mniejsza. Z tego powodu Bractwo już od momentu założenia przyjmowało w przeważającej większości ludzi z innych miejscowości. Mieszkańcy Jankowic stanowili, w zależności od badanego okresu, jedynie od 2 do 3% wpisanych do albumu.
Dane te nie zaprzeczają podanej powyżej ogólnej zasadzie; także w przypadku jankowickiego Bractwa większość członków pochodziła z miejscowej parafii, ponieważ kościół jankowicki nie funkcjonował samodzielnie i był filią parafii rybnickiej. Sami tylko mieszkańcy Rybnika stanowili przez pierwsze 25 lat działania Bractwa około 50% jego członków. Jeśli dodać do tej liczby wszystkich pochodzących z okolicznych wsi, będących częścią tej parafii, to otrzymamy nieco ponad 60%. Pomimo, iż liczba ta zmalała w późniejszym okresie, rybniczanie nadal stanowili znaczną część wspólnoty. W XVIII i XIX wieku wpisanych zostało ponad 700 mieszkańców tego miasta, co stanowiło około 34% wszystkich wpisów osób z określonym miejscem zamieszkania.
Spośród innych miejscowości żadna nie pojawiała się w albumie brackim na tyle często, by wyraźnie przekroczyć przeciętną liczbę członków Bractwa pochodzących z jednej parafii. Wydaje się, że więcej wpisów powinno pochodzić z terenu archiprezbiteratu żorskiego, który obejmował oprócz Rybnika także Boguszowice, Bzie, Krzyżowice z filią w Szerokiej, Pawłowice, Pielgrzymowice z Golasowicami, Studzionkę, Warszowice i Żory. Przynależność do tego samego dekanatu nie wpłynęła jednak znacząco na częstotliwość wstępowania do Bractwa, a Pielgrzymowice i Golasowice w ogóle nie pojawiły się w księdze. Podobnie było z miejscowościami należącymi do hrabiego Ferdynanda Oppersdorffa, który mógł w jakiś sposób wpływać na ich mieszkańców – poza Rybnikiem jego własnością były Brzezie, Pawłowice, Pogrzebień, Srebrnik i Szonowice. Ostatnie dwie nie zostały wpisane do albumu brackiego w ogóle, a pozostałe w sumie zaledwie 20 razy.
Analiza księgi pokazuje, że największy wpływ na częstotliwość wstępowania do Bractwa miała przede wszystkim odległość danej miejscowości od Jankowic. W sumie w księdze brackiej odnaleźć można 169 różnych miejscowości, których mieszkańcy należeli do Bractwa od jego założenia do końca XIX wieku. Spośród nich około 36% było położonych na obszarze o promieniu 10 kilometrów; pozostałe były oddalone od Jankowic ponad tę odległość, z czego około 21% ponad 20 kilometrów. Bracia i siostry mieszkający w odległości mniejszej niż 10 kilometrów stanowili przy tym prawie 73% wspólnoty. Liczby te pokazują, że największą popularność Bractwo miało w kilkunastu miejscowościach położonych w najbliższym sąsiedztwie Jankowic; było to uzasadnione prawdopodobnie możliwością pielgrzymowania do jankowickiego kościoła w dni świąteczne związane z odpustami. Im dalej miejscowość była położona, tym rzadziej osoby z niej pochodzące wstępowały do jankowickiej wspólnoty.
Spośród wszystkich miejscowości, nie licząc Rybnika, najczęściej pojawiającymi się w księdze były: Biertułtowy (0,8% wszystkich członków Bractwa z określonym miejscem zamieszkania), Boguszowice (1,1%), Dębieńsko (1,1%), Dobra (1,0%), Frydek (1,0%), Książenice (2,0%), Ligota (1,7%), Lubomia (0,7%), Przegędza (1,1%), Rudy Raciborskie (1,3%), Stanica (0,7%), Szeroka (0,9%), Świerklany (0,8%), Wodzisław (2,2%) i Żory (1,5%. Z każdej z nich do Bractwa wpisało się w czasie jego działania co najmniej 20 osób. Inne pojawiały się po kilka razy, a 42 z nich tylko raz. Wśród nich znalazły się miejscowości oddalone od Jankowic o ponad 30 kilometrów, m.in. Gliwice, Katowice od Bytomia, Kraków, Piotrowice koło Mikołowa, Pszczyna i Tychy.
Wszystkie powyższe statystyki, liczba miejscowości wpisanych w księdze przy nazwiskach członków Bractwa, jak i ich odległość od Jankowic, pokazują dużo większy zasięg tej wspólnoty w porównaniu z podobnymi bractwami wiejskimi, które skupiały zasadniczo „tylko własnych parafian, a co najwyżej wiernych z sąsiednich parafii”.
Bractwo to wyróżniało się także pod względem społecznego przekroju swoich członków. Konfraternie dewocyjne przyjmowały zasadniczo wszystkich chętnych, zarówno mieszczan, duchownych, szlachtę, jak i ludność wiejską, jednak bractwa tego typu „istniejące przy kościołach wiejskich, skupiały przede wszystkim ludność wiejską”. Jankowicka wspólnota, z racji tego, że była związana z parafią rybnicką, miała wśród swoich członków zarówno ludność miejską, jak i pochodzącą z okolicznych wsi. Mieszczanie pochodzili w przeważającej większości z Rybnika, ale było również sporo mieszkańców innych miast, m.in. Raciborza, Wodzisławia i Żor.
Nietypowa dla wiejskiej wspólnoty była też spora liczba szlachty, która „zaszczyciła Bractwo jankowickie swoim zapisem, ale poza tym niczym nie zasłużyła sobie na wyróżnienie z wyjątkiem samego fundatora”. Właśnie fundator wpisany jest do księgi jako pierwszy, zaś na kolejnych stronach wpisani są także jego syn, Jan Bernard, hrabia Franciszek Euzebiusz, hrabina Herula Maximiliana i kilku innych Oppersdorffów. Nie doczekała wstąpienia do Bractwa żona hrabiego Ferdynanda, ponieważ zmarła we wrześniu 1674 roku. Oprócz nich zapisani zostali też członkowie innych rodzin szlacheckich, zarówno polskich, jak i niemieckich: Jarocki, Kalkreuth, Kotuliński, Larysz, Marklowski, Minkwitz, Niewiadomski, Porembski, Praschma, Rochowski, Schwaelengraebel, Skrzyszowski, Strzela, Szonowski, Trach, Węgierski, Wilczek i Wiplar.
Do Bractwa należało również prawie 80 księży, tak duszpasterzy rybnickich, jak i pracujących w innych parafiach. Ci spośród nich, którzy w szczególny sposób zasłużyli się dla wspólnoty przez pełnienie różnych funkcji w zarządzie Bractwa, zostali przedstawieni już wcześniej. Zapisanych w księdze zostało także kilku franciszkanów konwentualnych z Wodzisławia i cystersów z klasztoru w Rudach, m.in. Fryderyk i Józef (zapisano tylko ich imiona zakonne), oraz Błażej, pracujący w parafii boguszowickiej jako proboszcz.
Udział w jankowickiej wspólnocie kobiet i mężczyzn nie odbiegał od ogólnej tendencji w innych bractwach z tego okresu. Praktycznie we wszystkich typach wspólnot przewagę miały kobiety; widoczna była ona zwłaszcza w parafiach wiejskich, gdzie mężczyźni mniej angażowali się w spełnianie praktyk religijnych. W zależności od badanego okresu stosunek procentowy przedstawicieli poszczególnych płci w Bractwie zmieniał się, ale zasadniczo kobiety wpisywały się częściej. Średnio stanowiły one około 60%, a mężczyźni 40% całej wspólnoty. Czasem zapisywały się do Bractwa również małżeństwa, a nawet całe rodziny; przykładem może być wpisany w 1676 roku razem z żoną i córką Guilelmus Figulski, rektor scholi rybnickiej.
Przejawy życia religijnego
Na temat praktyk religijnych spełnianych przez członków Bractwa Najświętszego Sakramentu w Jankowicach wnioskować można na podstawie kilku wzmianek w protokołach powizytacyjnych, mówiących bardzo ogólnie o jankowickim kulcie Eucharystii. Nie zachowały się żadne późniejsze dokumenty opisujące wprost działalność Bractwa. Opierać się można się jeszcze jedynie na zaleceniach zawartych w papieskim breve; aczkolwiek są one tylko pewnymi wskazaniami, o których praktycznej realizacji dostępne źródła nie mówią. Z powodu braku tego typu informacji, działalność Bractwa trzeba rozpatrywać, porównując je z innymi podobnymi mu wspólnotami.
Zasadniczo we wszystkich bractwach, niezależnie od rodzaju, podstawową praktyką było uczestnictwo w mszy świętej. Eucharystie brackie sprawowano najczęściej 4 razy w roku, kiedy gromadzili się wszyscy członkowie wspólnoty i brali udział w uroczystych obchodach. Nabożeństwa te były czasem związane z zebraniami brackimi. Członkowie większości wspólnot byli też zobowiązani do udziału w pogrzebach i mszach za zmarłych współbraci, często pod groźbą kary. W niektórych bractwach, zwłaszcza dewocyjnych, dodatkowo spotykano się na mszy co tydzień, w dzień określony w statutach. W bractwach eucharystycznych powszechne były czwartkowe msze święte z wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Uczestniczący w nich bracia klęczeli przed ołtarzem w czasie przeistoczenia, trzymając świece. Także ze świecami brali oni udział w procesjach, zwłaszcza w uroczystość Bożego Ciała, ale też w inne określone dni. Przykładowo bractwo eucharystyczne w Piegaro urządzało takie procesje z nabożeństwem w każdą trzecią niedzielę miesiąca, a bractwo w Środzie Śląskiej w każdą pierwszą niedzielę; także raz w miesiącu modliło się za zmarłych braci, a w każdą sobotę w intencji całej wspólnoty.
Z protokołów z 1679 i 1719 roku wiadomo, że w Jankowicach odbywały się msze święte związane z Bractwem w cztery święta: Boże Ciało, Wniebowstąpienie Pana Jezusa, Narodzenie Najświętszej Maryi Panny i drugie święto Zesłania Ducha Świętego. Ich odprawianie zostało zabezpieczone przez hrabiego Ferdynanda Oppersdorffa odpowiednim kapitałem, z którego kapłan celebrujący otrzymywał roczną opłatę. Był on też zobowiązany do odprawienia mszy żałobnej za wszystkich zmarłych członków Bractwa w następnym dniu po każdej uroczystości odpustowej. Możliwe jest, że oprócz tych wymienionych odbywały się jeszcze jakieś nabożeństwa w inne dni, ale nie ma na to potwierdzenia. Sugerować to może jedynie fragment protokołu z 1679 roku, w którym wizytator wyróżnił święta, o których już wyżej była mowa, obchodzone bardzo uroczyście i z dużą ilością pielgrzymów, wspominając wcześniej ogólnie o nabożeństwach, które miały się odbywać w jankowickim kościele. Żaden dokument nie wspomina, w jaki sposób członkowie Bractwa uczestniczyli w tych mszach, nabożeństwach, czy procesjach, które odbywały się w Jankowicach; nie ma informacji o tym, czy uczestniczyli w nich w specjalnych strojach i ze świecami, co było w zwyczaju tego typu wspólnot. Wiadomo jedynie, że w dni odpustowe odmawiali różaniec z polecenia hrabiego Ferdynanda, który ufundował na ten cel roczną opłatę.
Oprócz uczestnictwa w nabożeństwach, członkowie Bractwa mieli obowiązek prywatnego odmawiania konkretnych modlitw. Przykładowo bractwo w Piegaro nakazywało każdego dnia odmówić 9 razy Ojcze Nasz, 9 razy Zdrowaś Maryjo, 5 razy modlitwę na cześć Pięciu Ran Jezusa, 3 razy modlitwę do Najświętszej Trójcy, raz do własnego Anioła Stróża oraz oficjum Świętego Krzyża. Członkowie tej wspólnoty byli też zobowiązani odmawiać liczne modlitwy za zmarłych i brać udział w pogrzebach. Nie zachował się spis obowiązkowych modlitw Bractwa w Jankowicach, ale z albumu brackiego można wywnioskować, że szczególnie podkreślano obowiązek modlitwy za zmarłych członków wspólnoty. Za udział w pogrzebie, a także za odmówienie na dźwięk dzwonka określonej modlitwy za dusze zmarłych braci i sióstr udzielany był odpust określony w papieskim breve. Także sposób prowadzenia samej księgi, w której przy nazwiskach zmarłych członków jankowickiego Bractwa dopisywano krzyżyk, wskazywał na konieczność modlitwy za nich. Było to założenie wspólne wszystkim bractwom, które prowadziły albumy, by zachować pamięć o zmarłych i modlić się za nich. W taki sposób wychodziły one naprzeciw potrzebie zapewnienia zbawienia, która zwłaszcza w XVII i XVIII wieku była sprawą bardzo istotną dla ludzi wierzących.
Wspomnianą potrzebę zaspokajała także możliwość uzyskania licznych odpustów. Kościoły brackie w dni odpustowe były tłumnie odwiedzane, pielgrzymi przystępowali do spowiedzi i komunii świętej, by uzyskać odpust i móc wpisać się do księgi brackiej. Tego typu miejscem pielgrzymkowym związanym z kultem Eucharystii była m.in. kaplica w Długołęce koło Oleśnicy, dla której kardynał Hieronim Lando udzielił odpustów, by zachęcić wiernych do pielgrzymowania i w taki sposób rozszerzać szczególną cześć dla Najświętszego Sakramentu. Ten sam cel realizowało również jankowickie Bractwo, które przyciągało wiernych z okolicznych miejscowości, samemu przy tej okazji się rozwijając, ale przede wszystkim szerząc kult Eucharystii. Do Jankowic w dni odpustowe przybywali nie tylko członkowie Bractwa, ale także liczni pielgrzymi, którzy chcieli w tym miejscu się wyspowiadać i pomodlić. Świadczą o tym m.in. fragmenty protokołów powizytacyjnych mówiących o tłumie ludzi, lub jeszcze wyraźniej – o dużej liczbie przychodzących na nabożeństwa w Jankowicach. Dowodem na dużą liczbę pielgrzymów, zwłaszcza w początkowym okresie istnienia Bractwa, była też architektura kościoła, który mógł pomieścić dużo więcej ludzi, niż podobne drewniane kościoły z tego okresu, oraz liczne konfesjonały ustawione nie tylko w kościele, ale i na zewnątrz, pod przydaszkami.
Bardzo ważną częścią działalności bractw było urządzanie procesji, z których szczególnie uroczysty charakter, bardzo często z towarzyszeniem muzyki, miały procesje eucharystyczne w uroczystość Bożego Ciała i w jej oktawie. Także dla jankowickiego Bractwa była to najważniejsza uroczystość w ciągu roku. Już w wigilię Bożego Ciała organizowano nieszpory z procesją dookoła kościoła, a w samą uroczystość odprawiano mszę odpustową z wystawieniem Najświętszego Sakramentu, po której wszyscy udawali się na uroczystą procesję. Najświętszy Sakrament niesiony był w monstrancji pod baldachimem. To nabożeństwo było jedynym w tym dniu dla całej parafii rybnickiej; w samym Rybniku odprawiano wtedy tylko poranną, cichą mszę świętą. Bractwo w tych obchodach miało prawdopodobnie szczególne miejsce, podnosząc tym samym ich rangę, a jego członkowie byli w procesji w jakiś sposób wyróżnieni, co było powszechną praktyką w podobnych wspólnotach brackich. Coroczne uroczystości gromadziły ludzi z wielu okolicznych parafii, gdzie wówczas „nie urządzano procesji, gdyż prawie wszyscy parafianie szli do Jankowic”. Jako ciekawostkę zaznaczył wizytator w 1719 roku, że z odległego o około 16 kilometrów Bzia wierni szli w procesji do jankowickiego kościoła z Najświętszym Sakramentem.
Członkowie bractw eucharystycznych, oprócz udziału w procesjach, mieli często także obowiązek towarzyszenia kapłanowi idącemu z komunią do chorych lub umierających. Ich zadaniem było rozbudzanie czci do Najświętszego Sakramentu przez dbałość o szczególnie okazałą formę tego obrzędu. Członkowie jankowickiej wspólnoty byli do tego mobilizowani przez możliwość uzyskania odpustu, przewidzianego w dokumencie ustanawiającym Bractwo. Nie wiadomo, czy takie uroczyste formy zanoszenia komunii świętej były praktykowane; jeśli tak, to prawdopodobnie brali w nich udział głównie rybniccy członkowie Bractwa, których łatwiej było w krótkim czasie zgromadzić. Zamieszkujący inne miejscowości raczej brali udział tylko w głównych obchodach i zebraniach brackich.
Wszystkie te przejawy życia religijnego Bractwa pokazywały ogólną tendencję istniejącą w okresie baroku w Kościele. Religijność barokowa nastawiona była na manifestowanie uczuć i przeżyć religijnych na zewnątrz, przez okazałość form i widowiskowość. Jeśli nawet przysłaniało to w pewnym stopniu główny cel bractw, czyli pogłębienie życia sakramentalnego, było to ważnym czynnikiem przyciągającym wiernych do Kościoła. Dbałość o piękno powodowała także, że każde bractwo starało się o posiadanie własnego, jak najokazalszego ołtarza i innego wyposażenia kościoła lub kaplicy. Jankowickie Bractwo lub jego poszczególni członkowie także musieli fundować różne sprzęty liturgiczne dla kościoła w Jankowicach, ponieważ nie miał on żadnych stałych dochodów, poza tym, co ofiarowali pielgrzymi. Na początku istnienia Bractwa całe potrzebne wyposażenie trzeba było przynosić z kościoła w Rybniku, ale już w 1719 roku, jak opisuje wizytator, główny ołtarz był „we wszystkie inne potrzeby zaopatrzony”. W połowie XIX wieku inwentarz kościoła w Jankowicach wymieniał oprócz szat liturgicznych także monstrancję, cyborium, stacje Drogi Krzyżowej, różne obrazy, chorągwie i inne sprzęty liturgiczne.
Tak na podstawie znanych dokumentów przedstawia się działalność Bractwa Najświętszego Sakramentu. Była ona zapewne jeszcze bogatsza, ale praktycznie nic nie można powiedzieć o jego działalności charytatywnej czy edukacyjnej, ze względu na brak mówiących o tym źródeł.
Dynamika rozwoju
Również jedynie na podstawie kilku wzmianek w dokumentach oraz ilości wpisów w albumie można określić rozwój Bractwa w badanym okresie. Określenie liczby nowo wpisanych członków wspólnoty w poszczególnych latach zasadniczo nie sprawia problemu, ponieważ przy większości nazwisk są podane daty wstąpienia lub kilka nazwisk figuruje pod jedną datą. Jeśli pojawiają się wpisy bez daty, są one umieszczone w kolejności chronologicznej, pomiędzy określonymi latami, można więc podać średnią z danego okresu. Jedyny poważny problem stanowią 42 strony z początku księgi, zapisane jednakowym charakterem pisma, niestety praktycznie nieczytelne. Może się na nich znajdować nawet 1500 nazwisk, trudno jednak z powodu braku dat określić, z jakiego okresu pochodzą te wpisy. Nie pasują one do stylu prowadzenia dalszej części albumu, który jest uporządkowany chronologicznie, a później alfabetycznie. Można jedynie podejrzewać, że są to nazwiska osób, które tworzyły konfraternię przed zatwierdzeniem Bractwa. Mogły one być już wcześniej wpisane do jakiegoś innego albumu, a po ufundowaniu nowego – przepisane dla zachowania pamięci o nich i modlitwy w ich intencji. Razem z tymi nazwiskami, od założenia księgi brackiej do końca XIX wieku zostało do niej wpisanych ponad 4,5 tysiąca osób.
Liczba członków jankowickiego Bractwa zmieniała się w poszczególnych latach, na co miały wpływ czynniki zarówno wewnętrzne, jak i ogólne tendencje panujące we wspólnotach kościelnych w danym przedziale czasowym. Zasadniczo do wszystkich typów bractw zapisywano się najliczniej w pierwszych latach ich działania, szczególnie zaś w dniu ich wprowadzenia. Był to okres, kiedy wzbudzały największe zainteresowanie wśród wiernych. W kolejnych latach liczba osób wpisujących się do bractw systematycznie malała. Podobnie było także w przypadku jankowickiej wspólnoty, do której w pierwszych trzech latach istnienia wstąpiły odpowiednio 210, 57 i 43 osoby. Liczba osób, które wpisano w 1676 roku była prawie równa liczbie przyjętych do podobnego bractwa w Środzie Śląskiej w ciągu 30 lat. O dużym zainteresowaniu świadczy też zasięg terytorialny Bractwa w tym roku; wpisane osoby pochodziły z ponad 40 miejscowości.
W kolejnych 15 latach liczba nowych członków znacząco zmalała i ustabilizowała się na średniej 9 osób na rok. Więcej osób wpisanych zostało począwszy od 1695 roku, kiedy prezesem Bractwa został ksiądz Franciszek Jerzy Plumbowski. Liczby pokazują wyraźne ożywienie działania wspólnoty, do której w latach 1695–1699 wstępowało odpowiednio 104, 19, 42, 117 i 56 osób. Wpływ na taki wzrost zainteresowania Bractwem mogło mieć także szczególne akcentowanie tematów eschatologicznych, charakterystyczne dla końca wieku.
Nowe stulecie rozpoczęło się w Bractwie od wyboru władz i reformy sposobu prowadzenia albumu . Od 1702 roku wpisywano nowych członków alfabetycznie, co mogło spowodować pewne zamieszanie. Tym tłumaczy początek upadku wspólnoty ksiądz Franciszek Maroń w Kronice Jankowic Rybnickich, winą obarczając głównie sekretarza. Wydaje się jednak, że nie była to główna przyczyna nieco mniejszego zainteresowania Bractwem. Wieki XVIII i XIX nie były czasem sprzyjającym rozwojowi głębszych form religijności ze względu na obniżenie poziomu życia religijnego i gorliwości wiernych, rosnącą biedę i szerzenie się światopoglądu oświeceniowego. Myśliciele tej epoki szczególnie krytykowali działalność bractw, dlatego można było zauważyć stopniowe zmniejszanie się ich popularności i znaczenia.
W przypadku jankowickiego Bractwa wymienione wyżej przyczyny, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, nie miały raczej dużego wpływu na liczbę wpisów. Średnia w latach 1702–1727 wynosiła około 20 nowych członków wspólnoty na rok. Wizytator, pisząc w 1719 roku o kościele w Jankowicach, podkreślił nawet, że miejsce to jest tłumnie odwiedzane i otaczane coraz większą czcią. Widać to zwłaszcza w latach 1728–1735, kiedy średnia wpisów wzrosła do około 66 na rok, a w 1730 roku do Bractwa wstąpiło 143 nowych członków. To ożywienie widoczne było także w innych wspólnotach; przykładowo bractwo eucharystyczne działające przy katedrze we Wrocławiu przyjmowało nieco więcej wiernych właśnie w latach trzydziestych.
Przez kilka kolejnych lat, aż do 1743 roku, liczba nowych wpisów wynosiła średnio 12 na rok, zmalała więc o kilka osób. Bractwo jednak było nadal aktywne i przyjmowało każdego roku kilkunastu nowych członków, o czym może świadczyć 100 osób wpisanych w 1744 roku. Liczba ta jest wyjątkowo duża, szczególnie, że w tym okresie inne bractwa przyjmowały coraz mniej członków. Był to trudny czas wojen śląskich i zmian politycznych, w wyniku których Śląsk przeszedł pod rządy pruskie. Rozpoczęto na tym terenie akcję germanizacji i protestantyzacji. Rząd pruski zabiegał o ograniczenie praw Kościoła katolickiego na swoim terenie, m.in. nakłaniając papieża do likwidowania świąt, które do tej pory były dniami wolnymi od pracy, zabierając w taki sposób wiernym możliwość uczestnictwa w nabożeństwach. Był to jednak dopiero początek akcji przeciwko Kościołowi; prawdopodobnie dlatego jeszcze przez kilkanaście kolejnych lat Bractwo rozwijało się i przyjmowało nowych członków. W latach 1745–1770 odnotowano w księdze brackiej średnio 18 wpisów każdego roku.
Kryzys przyniosły dopiero lata siedemdziesiąte, obserwowany także w innych bractwach. Większość z nich właśnie w tym okresie przyjmowała wyraźnie mniejszą liczbę wiernych; stan taki trwał przez kilkadziesiąt kolejnych lat, a niektóre wspólnoty przez kilka lat nie przyjmowały w ogóle nowych członków. Jankowickie Bractwo ciągle działało, ale liczba wpisów do księgi znacznie zmalała; w latach 1771–1795 przyjmowano średnio 7 osób na rok. Podobnie jak 100 lat wcześniej, przed końcem wieku liczba nowo przyjmowanych członków wzrosła, tym razem jednak nieznacznie. W 1796 i 1797 roku wpisało się do księgi odpowiednio 18 i 14 osób. W kolejnych latach zainteresowanie Bractwem wróciło do stanu poprzedniego i aż do 1810 roku wpisywało się średnio jedynie 6 osób rocznie.
Najtrudniejszy okres dla bractw i innych stowarzyszeń religijnych nadszedł po 1810 roku, w którym możliwość ich działania i przyjmowania nowych członków została poważnie ograniczona przez edykt sekularyzacyjny wydany przez władze pruskie. Większość z nich właśnie w tym okresie zaprzestała swojej działalności. Także księga Bractwa w Jankowicach nie zawiera żadnych wpisów z lat 1811–1813, ale w kolejnych, aż do 1827 roku, pojawiają się znowu nowe nazwiska, średnio 4 na rok. W 1828 roku wpisało się jeszcze 30 osób, był to już jednak ostatni rok z taką ilością nowo przyjętych członków.
Bractwo podupadało coraz bardziej, podobnie jak jankowicki kościół. Proboszcz rybnicki zaniedbał wykorzystania przyznanego drzewa na remont świątyni i ogrodzenia, co spowodowało, że „chodziły świnie i bydło po cmentarzu i rozdeptywały groby”. Taki obraz kościoła nie sprzyjał rozwojowi istniejącej przy nim wspólnoty. W 1829 roku rozpoczęto kilkuletnie spory w sprawie jego naprawy, a ostatecznie remont zakończył się w 1836 roku.
Mimo tych wszystkich okoliczności Bractwo działało, przyjmując nawet nieco więcej nowych członków; w latach 1829–1848 wpisanych zostało średnio 8 osób rocznie, a w latach 1849–1876 o jedną mniej. Odbywały się także nadal uroczystości odpustowe w wyznaczone w papieskim breve dni świąteczne. Były one wiernie przestrzegane jeszcze nawet na początku wieku XX, jednak musiały przyciągać już znacznie mniej pielgrzymów i potencjalnych członków Bractwa, skoro proboszcz rybnicki przeniósł w 1859 roku główne obchody uroczystości Bożego Ciała z Jankowic do Rybnika. W ten sposób jeszcze bardziej zmniejszył napływ wiernych do jankowickiego kościoła. Coraz mniej nowych członków Bractwa przyjmowano w kolejnych latach; w 1870 i 1871 roku przyjęto tylko po jednej nowej osobie, przez kolejne 4 lata nie wpisano nikogo, a w 1876 roku przyjęto 8 nowych członków. Były to ostatnie osoby wpisane do jankowickiej wspólnoty w badanym okresie.
Brak wpisów w kolejnych 20 latach nie musiał oznaczać zupełnego upadku Bractwa; choć nie przyjmowało nowych członków, prawdopodobnie działało nadal. Miejsce kultu Eucharystii zajmowało jednak w Jankowicach coraz bardziej nabożeństwo do Matki Bożej. Rozwijało się ono zwłaszcza w jankowickiej Studzience, gdzie, jak powszechnie uznawano, zginął ksiądz Walenty. Świadczy o tym udział wielotysięcznego tłumu w poświęceniu groty maryjnej na tym miejscu w 1895 roku. Przez ponad 200 lat zmieniła się pobożność ludzi zamieszkujących okoliczne miejscowości, mniejsze było też zainteresowanie rybnickiego duchowieństwa kościołem i Bractwem w Jankowicach, dlatego też ostatnie lata XIX wieku możemy nazwać okresem schyłkowym tej wspólnoty.
Na zakończenie
Celem tego opracowania jest ukazanie genezy i działalności Bractwa Najświętszego Sakramentu
w Jankowicach Rybnickich
Podstawą tej pracy była dokładna analiza księgi brackiej: tłumaczenie łacińskich tekstów, sporządzenie zestawienia miejscowości pojawiających się w księdze i określenie liczby wpisów w poszczególnych latach.
Dzięki tym obliczeniom można było dość dokładnie określić zasięg terytorialny Bractwa i dynamikę jego rozwoju w poszczególnych okresach działalności.
Z powodu niewielkiej ilości dokumentów mówiących o Bractwie, nie udało się jednak w pełni opisać jego działalności.
Z powodu niewielkiej ilości dokumentów mówiących o Bractwie nie udało się jednak w pełni opisać jego działalności. Niektóre jej aspekty, jak na przykład działalność charytatywna czy edukacyjna, musiały zostać zupełnie pominięte, ponieważ na te tematy trudno wnioskować nawet mimo posiadania księgi brackiej. Informacje w niej zawarte pozwoliły dość dokładnie opisać zagadnienia związane z rekrutacją członków oraz – mniej precyzyjnie – kierunki działalności członków Bractwa.
Wiele spraw pozostaje niewyjaśnionych, szczególnie tych związanych z genezą Bractwa i podaniem ludowym o księdzu Walentym. Jego postać nie została wcześniej potwierdzona historycznie i także ta praca nie dostarcza dowodów na jej faktyczne istnienie. Kolejną, nie do końca rozwiązaną sprawą, jest możliwość istnienia Bractwa przed jego oficjalnym zatwierdzeniem przez papieża.
Wnioski, które można z tego opracowania wyciągnąć, pozwalają uznać jankowickie Bractwo za zjawisko wyjątkowe z kilku powodów.
Rozwinęło się ono na podstawie ludowego podania, które przekazywane przez pokolenia przyczyniało się do rozwoju kultu Eucharystii w Jankowicach i okolicznych miejscowościach. Zadziwia obecnie żywotność zarówno podania, jak i kultu, który rozwijał się przy jankowickim kościele.
Na jego podstawie powstało prawdopodobnie oddolne stowarzyszenie wiernych świeckich, które zostało przekształcone w istniejące od 1675 roku Bractwo. Zatwierdził je i odpusty nadał oddzielnym dokumentem papież Klemens X, co nie zdarzało się często w przypadku wiejskich wspólnot.
Nietypowy był też bardzo duży zasięg terytorialny i liczba przyjmowanych członków, co świadczy o sporej popularności jankowickiego kościoła i Bractwa. Rozwijało się ono dobrze nawet wtedy, gdy inne wspólnoty z różnych przyczyn podupadały lub nawet rozpadały się; w taki sposób dotrwało do końca XIX wieku, dopiero w tym czasie przeżywając swój kryzys.
Po utworzeniu parafii w Jankowicach podjęto próby przywrócenia Bractwa do pierwotnej świetności. W 1900 roku pisał ks. Długołęcki, że spodziewa się odnowienia wspólnoty brackiej, jak i nabożeństwa do Najświętszego Sakramentu. Rzeczywiście do księgi zostało w 1901 roku wpisanych sporo osób, jednak było to jednorazowe ożywienie, które powtórzyło się jeszcze tylko w 1935 roku po wizytacji w parafii.
Bractwo nie zostało rozwiązane, ale faktycznie przestało istnieć z powodu braku nowych wpisów.
Pozostało jednak, podobnie jak szczególny kult Eucharystii i ludowe podanie o księdzu Walentym, w świadomości miejscowych ludzi. Dzięki temu na początku XXI wieku jankowicki proboszcz mógł powrócić do idei Bractwa, jednak już w innej formie, wprowadzając czwartkowe całodzienne adoracje Najświętszego Sakramentu.
Może się wydawać, że Bractwo to odległa historia, która zakończyła się wraz z ostatnim wpisem do księgi. Dziedzictwo tej wspólnoty jest jednak wyraźnie widoczne. W ścisłym związku z Bractwem powstał jankowicki kościół, potem została utworzona parafia p.w. Bożego Ciała. Niewiele tak małych wiosek i parafii ma tak niezwykłą historię, która jest znana w okolicznych miejscowościach. Dzięki temu Jankowice są nadal miejscem pielgrzymek i szczególnej czci dla Najświętszego Sakramentu.
|